Nie tak dawno słyszałem w radiu z ust jednej artystki, że płyta CD (znaczy się muzyka) jest dobrem ekskluzywnym więc w kryzysie słabiej się sprzedaje. Zadziwiające jest to, że taki element kultury jak muzyka jest sprzedawany w tak „niewidzialny” sposób.  Bo, że jest sprzedawany to chyba nikt nie ma wątpliwości. Czy szukamy, kupujemy i słuchamy dlatego, że każdy ma swoje ulubione nuty, które poruszają go do głębi? Chyba nie chcodzi dokładnie o samą muzykę, ale o artystę i całokształt sztuki którą odbieramy. Czyż nie pragnęlibyśmy żeby naszą duszę tak poruszało lepsze jedzenie, smak potraw, kolor, kształt, wspólnie spędzany czas? Przyznasz, ma to swój czar? Choć chyba coraz trudniej nam go nam znaleźć i doceniać. Jak na razie w telewizorze panuje tylko… taniość. Czy tak naprawdę „w tle” nie pojawiają się pytania w stylu: „Jak najtaniej wykształcić dziecko?”, „Jak kupić najtańszą książkę?”. Tandeta.  A gdzie pytania o wartość, sens? A gdzie jest odpowiedź na pytanie czego pragniesz? Pragniesz… jak najtaniej? Nie wierzę. Czego tak naprawdę pragniesz? Wolności, radości, żeby było miło, przyjemnie i komfortowo teraz i w przyszłości? Cały ten post został tak naprawdę spowodowany wspomnieniem koncertu Andrea Bocelli’ego  , który miał miejsce latem tego roku w Warszawie. Siedziałem wtedy dalej i przeżywałem jakoś tak inaczej jego muzykę i pomyślałem, że są też tacy, którzy jego muzyki nie znają, jak też są tacy, których nie stać na to by posłuchać jego śpiewu na żywo i by doświadczyć tych „wyższych wartości” osobiście. Dotarło do mnie, że to swoiste wykluczenie rozpanosza się coraz bardziej i przybiera różne formy cyfrowej substytucji. Mam tu na myśli telewizję. Dziecięce zabawy jak bieganie za kółkiem po drodze sprzed 50 lat, zamieniły się na siedzenie przed telewizorem. Co prawda telewizja i rozrywka wraca do interaktywności i wpółuczestnictwa. Czyżbyś dokonali zwrotu o 360 stopni?

Podziel się z innymi oraz zostaw komentarz :)
  • email